Inteligentne miasta – nadzieja czy kłopot?

Jak Polska długa i szeroka mnożą się kongresy i konferencje dotyczące zagadnienia inteligentnych miast. Okazja do tego jest znakomita – to czekające na wykorzystanie środki unijne. Z samego budżetu polityki spójności Polska otrzyma, w latach 2014 – 2020 ponad 100 mln euro na inteligentny rozwój i cyfryzację. Do tego dochodzą środki przeznaczone na projekty w ramach Programu Horyzont 2020. W latach 2016 – 2017 z tego programu, na projekty w zakresie inteligentnych miast przeznaczono ponad 230 mln euro. Wyzwanie jest ogromne. W miastach mieszka obecnie 72% ludności Europy a liczba ta stale wzrasta. Co za tym idzie miasta zużywają 70% zasobów energii. Jakość życia w miastach, stworzone przez nich środowisko do nauki, wprowadzania innowacji i prowadzenia interesów to obecnie kluczowe parametry determinujące sukces w światowej grze o wzrost, rozwój i inwestycje.

Najogólniej rzecz ujmując - inteligentne miasta to koncepcja, która zakłada wykorzystanie technologii informacyjno – komunikacyjnych celem zwiększenia interaktywności i wydajności infrastruktury miejskiej a tym samym poprawę jakości życia mieszkańców. Szykuje się przede wszystkim inwestycje: w inteligentne systemy transportowe, inteligentne systemy pomiarowe, np. służące do zarządzania energią, kamery monitoringu, które umożliwią automatyczne wykrycie zagrożeń, zintegrowane karty miejskie etc., etc. W Programie Horyzont 2020 tematyka inteligentnych miast pojawia się pod postacią opracowania rozwiązań zwiększających udział natury w miastach i krajobrazie, ograniczenie ryzyka hydrometeorologicznego, rewitalizacja miejska, ponowne wykorzystanie wody ze ścieków, dziedzictwo kulturowe, poprawa efektywności energetycznej w miastach etc.

Niestety działania te okazują się niewystarczające. Nie wystarczy bowiem samo wdrożenie technologii – kluczowe znaczenie ma określenie celów, jakim ta technologia ma służyć, potem odpowiednie jej zaprojektowanie i przemyślane włączenie w tkankę społeczną. Bo przecież miasto to nie tylko technologia, to również jego mieszkańcy i zbudowany przez nich kapitał społeczny. Takie wnioski wynikają z pracy Carlo Rattiego z Massachusetts Institute of Technology.

Nie lepiej prezentują się wnioski zamieszczone w raporcie „Rethinking Smart Cities from the ground up”. Wynika z niego, że na świecie wiele wdrożeń koncepcji inteligentnych miast nie powiodło się. Poniesiono wysokie koszty a nie wygenerowały te rozwiązania żadnych zysków ani oszczędności. Przyczyna tkwiła, jak łatwo się domyśleć, w błędnym zdiagnozowaniu problemów. Jak również w krótkowzrocznym podejściu typu „jest kasa, to trzeba to wykorzystać”. Dalej wśród przyczyn mamy brak rzetelnych danych pokazujących koszty utrzymania i skutki wdrażanych technologii, z których to danych kolejne miasta mogłyby skorzystać przed wdrożeniem podobnych rozwiązań u siebie. No i wreszcie nasza stała bolączka czyli brak komunikacji między instytucjami wdrażającymi konkretne rozwiązania a tymi, którzy ten sam problem próbują rozwikłać zupełnie inna metodą. Zatem aplikujmy do programów unijnych, ale róbmy to z głową. Dobrym przykładem mogą być w tej dziedzinie projekty realizowane przez miasto stołeczne Warszawa.
Trwa ładowanie komentarzy...